Apokalipsa spełniona

„Apokalipsa spełniona”

„Pamiętnik z powstania warszawskiego” Mirona Białoszewskiego oraz „Medaliony” Zofii Nałkowskiej to doskonałe przykłady prozy dokumentalnej. Pierwszy z utworów został wydany w 1970 roku i jest autobiograficznym zapiskiem przeżyć dwudziestodwuletniego cywila biorącego udział w wielkim zrywie powstańczym w stolicy w sierpniu 1944 roku, natomiast zbiór opowiadań pt. „Medaliony” to efekt zebranych materiałów podczas pracy autorki w Głównej Komisji Badania Zbrodni Niemieckich po zakończeniu II wojny światowej. Został wydrukowany w prasie w roku 1946. Co zaś tyczy się języka, w obu utworach zasługuje on na szczególną uwagę. Założeniem Białoszewskiego było mówić „zwyczajnym językiem wszystko”. Występują tu: zdania proste, równoważniki zdań, chaos wypowiedzi pomimo zachowania porządku miejsc i dat, neologizmy, onomatopeje, wyrażenia potoczne, kolokwializmy, celowa niedbałość stylistyczna. Narracja w „Medalionach” charakteryzuje się powściągliwością, zwięzłością oraz ograniczeniem do minimum odautorskiego komentarza. Warto się jednak zatrzymać na chwilę i zastanowić nad znaczeniem tytułu. Medaliony to owalne ozdoby, mogące mieścić w sobie drobne fotografie – bywają noszone na łańcuszku lub ryte na cmentarnych pomnikach. Opowiadania Nałkowskiej to „medaliony ryte w słowie”, a więc przypominają o ludziach, którzy opowiadają o okrucieństwach wojny.

Zło oprawców znajduje tu swe doskonałe odzwierciedlenie. U Nałkowskiej szczególne wrażenie na czytelniku wywierają przede wszystkim opisy wyrobu mydła z tłuszczu ludzkiego, materacy z włosów, gotowania kości, a także inne zjawiska, jak: zamykanie więźniów w bunkrach razem ze szczurami, odzieranie trupów ze skóry i przecinanie ich na pół, wizy i apele na mrozie i o głodzie, bolesne doświadczenia medyczne na kobietach, wieszanie uciekinierów na oczach wszystkich, zagłada Żydów poprzez zagazowywanie, kradzież biżuterii i pieniędzy więźniom z transportu. Natomiast Białoszewski nie koncentruje się na tym aspekcie tak bardzo, jak Nałkowska, ale wspomina o bombardowaniu przez Niemców szpitali, kościołów oraz domów mieszkalnych, dobijaniu rannych, niszczeniu magazynów żywności oraz o wrzucaniu granatów do kanałów, którymi przemieszczali się warszawiacy z jednej dzielnicy do drugiej.

Ofiary, z racji braku jakichkolwiek praw do obrony i poszanowania ich godności, przyjmowały postawy bierności wobec tychże okrucieństw, ale nie tylko. Pierwszą postawę widać doskonale w „Medalionach”, np.: dzieci bawiące się w „palenie Żydów”, wyrzucanie zawiniętych dzieci przez okna palących się domów, brak pomocy dla uciekinierów z transportu, usilne ukrywanie chorób, by nie trafić do szpitala i nie zostać wyrzuconym z pracy, niewolnicza praca w obozach i fabrykach, zachowanie spokoju, ciągła gotowość na śmierć. W „Pamiętniku…” natomiast bierność ofiar przejawia się w nieustannej ucieczce z jednej dzielnicy do drugiej, nie opuszczaniu schronów, czy niemyciu się. Istotne jest również uciekanie się głównego bohatera w rzeczy niedorzeczne w trakcie wojny, np. zorganizowanie konkursu literackiego lub ułożenie modlitwy traktującej o tym, co dzieje się z ludźmi będącymi w kraju pod okupacją.

Możemy również spotkać się z postawami godnymi podziwu. U Nałkowskiej doskonałym przykładem tego jest oficer niemiecki, który lituje się nad kobietami z transportu, pozwalając im się umyć, czy też Dwojra Zielona, która sama wyrywa sobie złote zęby, by mieć pieniądze na jedzenie. Niewątpliwie na uwagę zasługuje główna bohaterka z rozdziału pt.: „Przy torach kolejowych”, której udaje się wydostać z pędzącego pociągu. Białoszewski zdecydowanie stawia nacisk na fakt, iż niemal wszyscy bohaterowie z jego pamiętnika są ludźmi aktywnymi i nie poddają się. Przejawia się to choćby w tym, ilu jest chętnych do pomocy przy budowaniu barykad, kuciu piwnic, gaszeniu pożarów, czy przenoszeniu rannych. Powstańcy organizują tradycyjnie nabożeństwo 15 sierpnia, system specjalistycznych haseł czy nie wahają się przebyć kilkugodzinnej drogi w kanale wśród kału, okropnego zapachu, w strachu i ciemności. I oczywiście nie można zapomnieć o tym, jak usilnie próbują uczynić z piwnic namiastki mieszkania, normalności i ładu sprzed wojny. Ponadto nawet w obliczu takiego niebezpieczeństwa ludzie nie zapominają o Bogu, do którego bardzo często się modlą. Istnieje również solidarność ludzka oraz wzajemna pomoc.

Aby przetrwać okupację niemiecką, uciskana ludność musi znaleźć swój własny sposób, by przeżyć, często naruszając obowiązujący w prawie Bożym dekalog. W „Medalionach” zatem wszechobecny jest kanibalizm kobiet ukaranych przez zamknięcie w bunkrach ze zwłokami innych ludzi, skakanie z okien czy podejmowanie ucieczek z obozów, by uratować swoje życie, zaś narażając na niesprawiedliwą śmierć wielu innych ludzi. W „Pamiętniku…” mało takich przykładów, ale zaliczyć do tego można z pewnością pobieranie żywności na kartki nieżyjących już osób, co w normalnych warunkach uznawane by było za niemoralne – wówczas dawało szansę na przetrwanie.

No dobrze, czas teraz na postawienie najważniejszego pytania: „Czemu mają służyć te wszystkie opisy?”. Nałkowska ewidentnie daje do zrozumienia, że kat to zwykły człowiek. Ukazuje różne okrucieństwa oprawców, jednak celowe niszczenie wartości ludzi nazywa największą klęską. Pokazuje, że ci, którzy wojnę przeżyli, wciąż nękani są koszmarami sennymi i różnymi tragicznymi wspomnieniami. Kładzie nacisk bardzo mocno na to, jak powszechna była obojętność na czyjąś śmierć. Nałkowska usilnie próbowała oddać całkowity realizm w spisywaniu tych opowiadań, toteż sama zachowała swe uwagi i komentarze dla siebie, zaś pozwoliła wypowiedzieć się ocalonym (przed wojną operowała zupełnie inną stylistyką): „Dawny relatywizm moralny, wszelkie usiłowania, by wytyczyć granice między „dobrem” i „złem” ustąpiły w Medalionach wstrząsającemu w swej powściągliwości – wolnej od stylizacji i sentymentalizmu – przeświadczeniu o tragiczności świata, w którym „ludzie ludziom zgotowali ten los”, w uświadomieniu – jakiego zła dopuścić się może człowiek „dobry” w sytuacjach zmuszających do rezygnowania z najtrwalszych – zdawałoby się – ideałów i wartości” (zdaniem Ewy Pieńkowskiej). Jedynie w ostatnim opowiadaniu pt.: „Dzieci i dorośli w Oświęcimiu” autorka mówi, że ludzie ci nie musieli tak postępować, jednak wydobyto z nich to, co najgorsze, co normalnie nigdy by się nie ujawniło. W „Pamiętniku…” autor podkreśla zdolności do przetrwania i solidarność ludzką w wyjątkowo trudnej sytuacji, gdy życie ludzi zależy od innych. Utwór różni się od innych mówiących o wojnie tym, że w opozycji do bohaterów literackich innych dzieł, bohater Białoszewskiego w obliczu zagrożenia zdeterminowany jest, by przetrwać, by „uratować kogo się da i co się da”.

Marta Akuszewska

hastagi na stronie:

#apokalipsa przeczuwana i apokalipsa spelniona

Related posts

Top